Posty

Opanuj się

   Od jakichś dwóch tygodni nie palę papierosów. W tym czasie nasiliły mi się lęki. Do tej pory, gdy zażywałem pregabalinę do snu, to cały następny dzień miałem spokojny, bez problemów lękowych utrudniających funkcjonowanie. Od momentu w którym przestałem palić stres się bardzo spotęgował, mam nieustające uczucie ścisku w żołądku. Zwróciłem uwagę, że w tym stanie, gdy zapalę marihuanę, zaczynam się jąkać, ciężko mi werbalizować myśli. Mam wrażenie jakbym się zacinał. Jakby mój mózg na krótkie chwile wyłączał się i nie pozwalał mi na nic. Jest to bardzo frustrujące kiedy próbuję coś komuś wytłumaczyć, zatnie mnie i nie potrafię nic powiedzieć. Nie wyobrażałem sobie, że mogę mieć taki zespół abstynencyjny przy rzucaniu palenia. Do tej pory kojarzyło mi się głównie z rozdrażnieniem i gorszym samopoczuciem. Rzucałem wcześniej palenie kilkukrotnie ale tym razem jest inaczej. Dużo ostrzej.     Moja dobra dusza o której ostatnio pisałem puściła moje wybryki w niepamięć...

Nikotyna

   Cześć! :) Jeśli to czytasz to bardzo się cieszę. Największą zagadką dla mnie w trakcie pisania tego posta było pytanie czy znajdzie się ktoś kto to kiedyś przeczyta. Tak więc, czytelniku, jeśli tylko to czytasz z pewnością ucieszysz mnie, jawiąc się w zakładce "Statystyki".     Postanowiłem dzisiaj, zupełnie spontanicznie, założyć bloga. Będzie on miał charakter mojego osobistego dziennika. Na pewno ucieszy mnie, jeśli znajdzie on jakieś, choćby niewielkie, grono odbiorców. Niemniej jednak nie zostanie tutaj napisane ani jedno słowo "pod publikę". Znajdzie się za to sporo moich komentarzy w stronę życia i być może w stronę śmierci. Trochę moich przemyśleń, trochę twórczych treści. Odrobinę wspomnień. Ułamek tego co nazywam "swoim punktem widzenia".     Zacznę więc od tego co się u mnie aktualnie dzieje. Na czym stoję, jak sobie pościeliłem. Mam pojutrze sprawę w sądzie za wybryki po benzodiazepinach. Pomaga mi w niej pewna dobra dusza z mojego ...